Terraformacja Marsa: budowanie silnika na skalę planety
Terraformacja Marsa to gra, w której każda korporacja ma ten sam cel: podnieść temperaturę, wytworzyć tlen i rozlać oceany, aż planeta nada się do życia. Wygrywa jednak ten, kto zrobi na tym najlepszy interes. Serce gry to karty projektów. Kupujesz je, zagrywasz i stopniowo budujesz produkcję pieniędzy, stali, tytanu, roślin i energii. Z każdą rundą Twój silnik działa sprawniej, a ruchy, które na początku były drogie, zaczynają się opłacać. Ta satysfakcja z rozkręcania własnej machiny jest głównym powodem, dla którego gra ma tylu fanów. Kart jest kilkaset i rzadko widzi się te same zestawienia, więc każda partia wygląda inaczej. Interakcja jest umiarkowana: walczy się o miejsca na planszy, nagrody i kamienie milowe, czasem ktoś podbierze Ci rośliny. Minusy? Partia potrafi trwać dwie godziny i więcej, zwłaszcza z nowymi graczami, którzy czytają każdą kartę. Planszetki graczy w podstawowym wydaniu są cienkie i znaczniki łatwo się przesuwają, dlatego wiele osób dokupuje nakładki. Oprawa graficzna jest skromna i nie każdemu się spodoba. Dla kogo? Dla osób, które lubią planowanie, kombosy i nie przeszkadza im dłuższa rozgrywka. Na pierwszą planszówkę w życiu raczej nie, ale jako druga albo trzecia gra w kolekcji sprawdza się znakomicie. Dobrze działa też tryb solo. Werdykt redakcji: klasyk gatunku, do którego chce się wracać, a liczne dodatki pozwalają go odświeżać przez lata.

























