Azul: piękne kafelki i zaskakująco ostra rywalizacja
Azul na pierwszy rzut oka wygląda jak spokojna gra o układaniu kolorowych płytek i właśnie tym przyciąga przy stole osoby, które na co dzień nie grają. Po kilku partiach okazuje się jednak, że pod ładną oprawą kryje się sporo kombinowania. Zasady są krótkie. W swojej turze bierzesz wszystkie płytki jednego koloru z wybranego warsztatu, a resztę zsuwasz na środek stołu. Płytki trafiają do rzędów na planszetce, a pełne rzędy na koniec rundy przesuwają po jednej płytce na ścianę, gdzie liczy się sąsiedztwo. To, czego nie zmieścisz, spada na podłogę i odbiera punkty. Najciekawsze dzieje się między graczami. Często lepiej wziąć płytki, których potrzebuje rywal, niż te, które pasują Tobie, a pod koniec rundy ktoś zwykle zostaje zmuszony do przyjęcia stosu, który mu się nie mieści. Gra potrafi więc być złośliwa, choć nikt nikomu niczego bezpośrednio nie niszczy. Wykonanie to mocna strona: grube, przyjemne w dotyku płytki i woreczek, do którego aż chce się sięgać. Partia trwa około pół godziny. Dla kogo? Dla rodzin, par i znajomych, którzy chcą czegoś prostego do wytłumaczenia, ale nie banalnego. We dwoje gra jest bardziej taktyczna, w trzy i cztery osoby trudniej przewidzieć ruchy innych. Werdykt redakcji: jedna z najlepszych gier na start przygody z planszówkami, która nie nudzi się także doświadczonym graczom.







